Compassion mode: ON! 

Nie usnęłam, ani mi to w głowie było… radość, duma, ciepło, troska, taka niemartwiąca się troska, taka wzruszona troska… zaskoczenie, mimo, że to już nie pierwszy raz. Ależ to brzmi. No brzmi – mi brzmi bardzo prawdziwie, namacalnie. Compassion mode: ON!

Tyle mamy, w sobie, siebie. Tyle niedocenionych komórek, połączeń, zależności. Gdyby nie stopa nie stałabym, gdyby nie oczy nie widziałabym i mniejsza o większość, piękna widzianego przez obiektyw – nic bym nie widziała… gdyby nie jelita nie żyłabym, gdyby nie serce, mózg… gdyby nie nos, skóra, gdyby nie moje ciało… To ciało, które czasem się buntuje, czasem wkurza. Serio? A co gdyby nie ono? Jest wystarczająco dobre, nie – jest takie jak ma być. Naszym zadaniem jest dbać o nie, troszczyć się, szanować. 

Jestem wdzięczna.

Im jestem wdzięczna, moim stopom, moim oczom, zębom… moim włosom, co raz bardziej bielącym się w promieniach słońca. Ojejku starzeję się! Nie, tzn zapewne tak, ale nie “ojejku” … akceptuję to. Czas akceptuję. Tak wiele mamy wokół, tak niewiele z tego dostrzegamy. Tak dużo stawiamy wymagań, ciągle gdzieś, szybciej, dalej, więcej… tymczasem to TU i TERAZ dzieje się życie. TU i TERAZ jest to na co mamy wpływ, to co czujemy, czego nie czujemy. Marzenia, plany – jasne, trzy razy tak! Jesteśmy tu gdzie jest nasz oddech. Tam w okolicach południa dzieci bawiły się w błotnistej kałuży… nie ma ich tam, są TU i TERAZ, tu gdzie ich oddech. Tamto jest już tylko wspomnieniem. A jutrzejszy plan na omijanie kałuży… tam nas nie ma, teraz jesteśmy TUTAJ. 

Banalne, prawda? 

Lęk, nawracający na zawołanie… potrafi odebrać to co najcenniejsze, bycie obecnym TU i TERAZ. Albo może inaczej. Żyjąc w przyszłości, strasząc się… to tu to tam… nie ma nas w teraźniejszości. Zatracamy się w obawach, myślach… zamiast być i czuć – zamiast doświadczać chwili. Odbiera radość. Na szczęście serce wie kiedy powiedzieć dość, kiedy się zatrzymać. I nagle wszystko wraca, radość, ekscytacja. Patrzeć na kiełkujące ziarno, widzieć natomiast gradobicie, które zapewne za miesiąc zmiażdży moją roślinkę… Słabe, co?

Wdech, wydech

Czuję wdzięczność… tu i teraz.

Compassion czas start!