30 dniowe wyzwanie z ProVeg

Nowy Rok nowe wyzwania! Miało być o postanowieniach noworocznych, ale będzie tylko o jednym z nich. Zapisałam się bowiem w połowie grudnia na 30-dniowe wyzwanie z ProVeg Polska – postanowiłam zmienić dietę na wegańską! Od pewnego czasu jestem wegetarianką, ze sporadycznymi “wpadkami” … dwa razy próbowałam weganizmu, nie udało mi się jednak wytrwać. Teraz wierzę, że mając pod bokiem zorganizowaną akcję przetrwam i zostanę z weganizmem już na zawsze. Bardzo tego chcę, acz wiele się jeszcze muszę nauczyć – no i chyba polubić co niektóre produkty, które do tej pory nie szczególnie chętnie znajdowały miejsce na moim stole.

Dziś wyzwania dzień pierwszy, na moim talerzu nie znalazło się nic pochodzenia zwierzęcego, dumna ja – dzień pierwszy zaliczony na plus! Największym wyzwaniem będzie dla mnie konsumpcja dużej ilości strączków, lubię ale bez przesady – tutaj mam nad czym pracować. No i pilnować żeby nie tylko dzieciaki pochłaniały owoce, ale i sama się częściej za nie łapać – bo jak mięsa nie jem jak o owocach zapominam. 

Jutro w menu zagości rozgrzewająca zupa soczewicowa, będzie strączków pod dostatkiem, szczególnie zważając na fakt, że nagotuję jej tonę, a jeść będę sama… tak więc na kolację też zaliczę 😉 

Damy radę? Tak damy radę! Jak mawia Bob Budowniczy!

Rok 2020 pożegnaliśmy rodzinnym leśnym spacerem… przyjemny chłodek i cisza… leśna cisza przecinana co raz wystrzałem petard! Tego nie rozumiem, nie mogę pojąć jak można przyjść do lasu, domu zwierząt wszelakich i łomotać im petardami… Serio? Jak już musisz to idź i wal w mieście… Chociaż ja najchętniej zakazałabym używania fajerwerków w ogóle. Mam psa, seniora już, który od szczeniaka na każdy wystrzał (uderzenie pioruna zresztą też) trzęsie się, zwiewa do łazienki i kuli się spanikowany. Serio to takie ważne, narobić hałasu i śmietnika? No nie wiem, uczę się nie oceniać ludzi, ale to niesamowicie trudne w takich sytuacjach.