Jak zwykle, czy “tak bywa” …?

Jest na co narzekać? A może po prostu stało się? Dzień nie jak co dzień… dzień kiedy dziecko wzbudza lęk. Nie wiem jak tata, ale ja się bałam. Choć byłam nad wyraz spokojna, koncentracja i działanie. Zrobiłam wszystko co mogłam w danej chwili, nic więcej nie mogłam. Martwię się i jestem zła, zła na siebie i na nas (dorosłych), że nie przygotowaliśmy się tak jak nam zalecano. Zła bo być może jedna z przyczyn akcji Młodego byłaby zdiagnozowana… nawaliliśmy. Nalegałam, dopominałam się i odpuściłam w biegu codzienności… Tak na Ciebie też jestem zła (wiem, że to przeczytasz o mężu) bo mówiłam nie raz i nie dwa, kombinowałeś wymyślałeś i nie zrobiłeś nic. Wrr!

No nic, już po herbacie. Trzeba iść dalej, nie rozpamiętywać bo i co to miałoby dać. Mi nieco pomogło pogadanie z bliską osobą, dzięki M.

A teraz a teraz o nowej stronie. Tak to moja nowa strona, nowa na pisaninę i co mi tam jeszcze do głowy strzeli. Udało się ustrzelić fajną domenę to i jest, miała być co prawda anonimowa, bom egzemplarz lubiący pisać, ale nie koniecznie dzielić się tym ze znajomymi. Tak dla oczyszczenia umysłu. Zawsze mi to pomagało, pomaga nadal. Tak więc jest i piszę. Dziś pierwszy krótki wpis, o lęku głównie ale i o wdzięczności – uwaga zaczynam… Za co jestem wdzięczna w dniu, który przywitał mnie lękiem o zdrowie dziecka… za zdrowie mimo wszystko, trzymamy się dzielnie, nikt nas oficjalnie nie koronował! Za spokojny dzień, a o takie w pełnym składzie u nas ciężko… i za to, że drugi dzień z rzędu nie musiałam gotować obiadu. Dla mnie to coś! Poza tym warto doceniać drobnostki, jednego dnia są, drugiego ich brakuje.

Zmykam, czas poćwiczyć. Gitara czeka, wisi i patrzy jak się produkuję klepię w te klawisze… Taka karma. Swoją drogą, wkręciłam się w INTU, świetna apka, intrygujące medytacje. Odkąd wykupiłam abonament w black friday to jedyne miejsce do którego sięgam w cowieczornych medytacjach. Zdecydowanie polecam! Swoją drogą ciekawa jestem… medytacje wyciszają umysł, dają przestrzeń na decyzje… wybucham, zdarza mi się, szczególnie w kontekście buszujących dzieci… ciekawe jak by wyglądały moje reakcje, gdyby medytacja nie była częścią mojego życia… Hmm..

Dobrej nocy świecie!

Nadchodzi dzień wielkiej zmiany! Wierzę, że mi się uda! 🙂