Trele morele

Medytacja jest jedyna w swoim rodzaju, niepodważalnie wpływa na mnie nawet jeśli mam wrażenie, że stoję w miejscu. Odkrywam siebie, odkrywam swoje potrzeby, odkrywam… dostrzegam. Uważność praktykuję od niespełna 3 lat, codziennie z niewieloma wyjątkami siadam na choćby kilkanaście minut i medytuję. Czasem jestem totalnie rozproszona, czasem nie pamiętam zbyt wiele ze słów prowadzącego, bo póki co tak praktykuję… kilka razy zdarzyło mi się usnąć na siedząco. Staram się koncentrować, być uważna, wracać do tu i teraz… ale bywa różnie. To jednak wyłącznie uważność doprowadziła mnie do świadomości, że są rzeczy w moim życiu, które robię aby poczuć wartość, swoją wartość. Trudne doświadczenie zorientować się, że potrzebuję czegoś “wow” żeby poczuć się wartościową, trudne uświadomić sobie, że najwyraźniej nie czuję się wartościowa, że muszę na tą wartość zapracować, zasłużyć czymś wyjątkowym… innym… nowym… Brakłoby słów w słowniku języka polskiego.

Tak więc dotarło do mnie. A co robię kiedy poczuję, że stawiam sobie bezsensowne oczekiwania? Odpuszczam. Marzę by grać na saksofonie, fajnie mi idzie… ale nie tędy droga. Odpuszczam, na teraz. Na pewno nie na zawsze… ale na teraz pas, wystarczy. Gitara? Podobnie. Najpierw rzeczy ważne, na prawdę ważne, którymi nikomu niczego udowadniać nie będę, a które robić chcę. Przede wszystkim relacja, przede wszystkim rodzina, dzieci… przede wszystkim ja. Tak, ja!

Za pięć dni WIOSNA… najprawdziwsza na świecie, wyczekiwania miesiącami… tak jakoś tak mam, że od późnej jesieni czekam wiosny… W tym roku było trochę inaczej, ale wiadomo matka tradycja – odliczanie do wiosny to podstawa trudnych zimowych dni. Tak więc nadchodzi i nic już tego nie powstrzyma, ani pandemia, ani maseczka ani nic! Dziś w lesie tylko ptaki obwieszczały jej bliskość, ewidentnie jest już inaczej niż tydzień czy dwa temu… Dziś jestem wdzięczna za cudowny spacer. Pierwszy pieszy (w wykonaniu dzieciaków rowerowy) spacer do lasu… do tej pory towarzyszył nam wózek, teraz już dwa rowerki! Rewelacja, młody dał radę… bez grama narzekania… 5km! Czekam już ciepełka i dłuższych wycieczek… Kampinos, Białowieża… o tak! Dziś w lesie spotkałam spokój… póki co opatulił się kocykiem i siedzi mi na ramieniu…

Hmm… ten blokowy edytor w wordpressie mnie zadziwia, dlaczego nie ma opcji justowania tekstu, jak ja nie lubię takich poszarpanych krawędzi 😉 Pewnie za chwilę odkryję tę możliwość… ale i tak idę… Idę żyć i budować nową stronę, uwielbiam to!

English…

Meditation is one of a kind, it influences me undeniably even if I have the impression that I am standing still. I discover myself, discover my needs, discover … see. I have been practicing mindfulness for less than 3 years, every day, with few exceptions, I sit down for even a dozen or so minutes and meditate. Sometimes I am completely distracted, sometimes I do not remember much of the lecturer’s words, because so far I practice … several times I fell asleep sitting down. I try to concentrate, be careful, come back to the here and now … but it can be different. However, it was only mindfulness that led me to the awareness that there are things in my life that I do to feel worth, my worth. Difficult experience to find out that I need something “wow” to feel worthwhile, hard to realize that I obviously don’t feel worthwhile, that I have to earn that value, deserve something special … other … new … Words would be missing in the dictionary of the Polish language.

So it hit me. What do I do when I feel like I’m setting myself meaningless expectations? I let go. I dream to play the saxophone, I’m doing fine … but that’s not the way. Let go, for now. Certainly not forever … but for I give it up, that’s enough. Guitar? Similarly. First, important, really important things, which I will not prove anything to anyone, and which I want to do. First of all, a relationship, first of all family, children … first of all me. So I!

In five days SPRING … the truest in the world, waiting for months … somehow I have it that I have been waiting for spring since late autumn … This year was a bit different, but you know the tradition – counting down to spring is the basis of difficult winter days . So it is coming, and nothing will stop it anymore, not a pandemic, not a mask or anything! Today in the forest only birds announced her proximity, it is evidently different than a week or two ago … Today I am grateful for a wonderful walk. The first (by the kids, a bicycle) walk to the forest … so far we were accompanied by a stroller, now we have two bikes! Amazing, young man made it … without complaining … 5km! I’m already waiting for warmth and longer trips … Kampinos, Białowieża … oh yeah! Today I met peace in the forest … so far he wraps himself in a blanket and sits on my shoulder …

Hmm … this block editor in wordpress amazes me, why there is no text justification option, as I do not like such jagged edges;) I will probably discover this possibility in a moment … but I’m going anyway … I’m going to live and build a new website , I love it!

Comments (0)

Leave a comment

Your email address will not be published.